sobota, 8 października 2011

Kalwin i Luter o Kosciele

Kalwin i Luter o Kosciele


Luter


W okresie średniowiecza Kościół był Instytucją wykonującą w swoim głębokim przekonaniu, „z prawa Bożego”, władzę najwyższą.


Uważał się za jedynego posiadacza prawdy, i tego, który otrzymał przywilej udzielania łask, bez których zbawienie nie byłoby możliwe.


Być wyłączonym z Kościoła było zatem najgorszą z możliwych kar.


Luter początkowo nie poddawał w wątpliwość prerogatyw Kościoła. Dopiero po 1520 r. był gotów w swych przekonaniach przyjąć bez obaw ryzyko bycia wyłączonym z Kościoła.


Stał się przekonanym, że nie odchodzi w pustkę. Przekonania tego nabył dzięki swojemu głębokiemu studium Biblii, inspirowanego także lekturą tekstów szeregu teologów z wieków wcześniejszych.


Nabył – stopniowo – coraz silniejszego przekonania, że jest się członkiem prawdziwego Kościoła - Ciała mistycznego Chrystusa - dopiero wtedy, gdy wiara powstała w duszy dzięki Słowu Bożemu.


Kościół widzialny (czyli ten, który Luter mógł realnie obserwować na codzień) nie może być w całej swojej pełni utożsamiany z tym prawdziwym Kościołem, ponieważ są w nim osoby, nie mające wiary pomimo faktu bycia ochrzczonymi.


Oczywiście, nigdy nie twierdził, że wśród członków Kościoła widzialnego (czyli struktury kościelnej, członków „oficjalnie” doń należących) nie ma prawdziwych chrześcijan, ponieważ Słowo Boże jest mocne i wolne w działaniu tam, kiedy i gdzie tylko zechce.


Prawdziwie wierzący nie są tylko pojedynczymi jednostkami, pozostającymi w więzi wiary z Bogiem. Są oni także zjednoczeni jedni z drugimi, wzajemnie. Odczuwają i manifestują jedni wobec drugich tę tajemniczą łączność dzieci Bożych.


To dzięki tym wierzącym Kościół trwa z wieku w wiek. Prawdziwa zatem sukcesja apostolska nie jest gwarantowana dzięki jakiejś trwałości struktury kościelnej, ale dzięki świadectwu wiary wierzących, przekazywanemu z pokolenia na pokolenie.


Ciało mistyczne Chrystusa – Kościół -  istnieje rzeczywiście na tym świecie, w sposób realny. Nie ma jednak żadnego sposobu, aby policzyć jego prawdziwych członków.


Kościół prawdziwy pozostaje niewidzialny, ponieważ to Bóg sam, i On jedyny, zna serca każdego człowieka.


Niewierzący nie znają tego Kościoła, ale wierzący doświadczają jego istnienia w sposób jak najbardziej konkretny, w sposób osobisty.


Takie zatem było w refleksji Lutra rozumienie Kościoła: jest on bytem rzeczywistym, ale niewidzialnym, efektem działania Słowa Bożego, które działa poprzez Jego świadków.


Będąc jednocześnie przejęty odpowiedzialnością pastoralną, tym, którzy stawiali pytania o pewność znalezienia się w Kościele „prawdziwym” odpowie, że tam, gdzie Słowo Boże jest głoszone w prawdzie, a sakramenty udzielane w sposób zgodny z ustanowieniem Chrystusa, można z pewnością oczekiwać obecności Ciała mistycznego Jezusa Chrystusa.




Kalwin


Należąc do drugiej generacji reformatorów, Kalwin pracuje w swojej analizie teologicznej na materiale wypracowanym juz przez swoich poprzedników, w kwestii Kościoła podejmując próbę syntezy przede wszystkim Lutra, Zwingliego, Melanchtona i Bucera.


Definiuje on na tej podstawie Kościół, jako wszystkich tych, których Bóg wybrał i zna tylko On sam.  Kościół prawdziwy jest zatem niewidzialny (por. Luter), niemniej Kalwin przyznaje, że ci, którzy odpowiedzieli na wezwanie Boże i są w jedności z Chrystusem mogą czuć się jego członkami.


Dodaje także, że i nam dane są pewne możliwości uznania niektórych za wybranych i członków Kościoła. A to na podstawie ich aktów wiary, przykładu życia chrześcijańskiego i uczestniczenia w sakramentach. Nie zapominajmy, że fakt uczestniczenia w sakramencie – oczywiście mowa o Wieczerzy Pańskiej, Komunii - był poddany dużej dyscyplinie i nie miał nic wspólnego ze automatyzmem, czy rutyną.


Niemniej, prawdziwy Kościół pozostaje dla Kawina niewidzialny, zna go w całości (jego członków) Bóg sam i On jeden.


Do wskazówek Lutra, mających pomóc w ocenie „rzetelności” konkrentej wspólnoty wiernych, twiedzącego, że Kościół jest tam, gdzie Słowo Boże jest głoszone, Kalwin doda: „i słuchane” (w czym zwraca uwagę na kolejny element: osobiste zaangażowanie wierzących).


Kalwin bardzo silnie podkreśla aspekt solidarności wybranych pomiędzy sobą, mających praktykować pomoc wzajemną. Wspólnota wiary powinna prowadzić do poczucia gotowości dzielenia się dobrami posiadanymi z tymi, którzy są w potrzebie; do praktykowania otwartości i pomocy wzajemnej także w dziedzinie duchowej.


Na podstawie wspólnej wiary wierzący stają się prawdziwie jednym ciałem – współprzeżywającym (wzajemnie się wspierając) wszystkie dobre, wesołe, wspaniałe wydarzenia, jak także te smutne, dramatyczne, bolesne.




Konkluzja


Nauka o Kościele jest bez wątpienia jedną z najpoważniejszych kwestii w konfrontacji reformatorów i teologów rzymsko-katolickich.


Jest jasnym, że dla Ojców Reformacji Kościół nie nabiera cech autentyczności na mocy „sukcesji apostolskiej”, gwarantowanej przez episkopat poddany biskupowi Rzymu, ale dzięki świadectwu apostolskiemu, tzn. przekazowi świadków Chrystusa żywego na wieki. Żywego w Słowie Bożym głoszonym i wyznawanym z wiernością, Słowie towarzyszącym dwóm sakramentom ustanowionym przez Chrystusa: Chrztowi i Wieczerzy Pańskiej.


Luter i Kalwin nie zakładali konieczności radykalnego powrotu do formy Kościoła pierwotnego, takiego, jaki ukazuje się na kartach Nowego Testamentu.


Uważali oni, że nie można całkowicie zlekceważyć ponad tysiąca lat istnienia chrześcijaństwa.


Jeżeli zatem Reformacja stała się historycznie zerwaniem z Kościołem Rzymskim, sama z siebie chciała być jedynie skorygowaniem jego błędów, wezwaniem do prawdziwej kontynuacji przeciw kontynuacji fałszywej.


Dlatego też Reformatorzy nie odrzucali, ani też nie ignorowali dzieła duchowego i doktrynalnego patrystyki (czyli znakomitych teologów chrześcijańskich pierwszych kilku wieków).


Zwłaszcza Kalwin posiadał znakomitą znajomość Ojców Kościoła. W wydaniu jego Institutio christianae religionis z 1560 roku można naliczyć ponad 550 cytatów Ojców.


Jednakże do wypracowania ich nauki o Kościele Reformatorzy nie chcieli mieć i nie uznawali żadnego innego źródła normatywnego poza Biblią.


Byli jednak świadomi, że mają budować Kościół w kontekście kompletnie odmiennym niż ten, który znali Apostołowie w czasach Imperium Rzymskiego pierwszego wieku naszej ery.


Należy także od razu podkreślić, że pewne różnice pomiędzy Lutrem i Kalwinem wynikają przede wszystkim z potrzeby znajdowania przez każdego z nich odpowiedzi na wciąż na nowo pojawiające się pytania, problemy, konfrontacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz