sobota, 8 października 2011

Etyka Kalwina


Wstęp: Czy Kalwin stworzył jakieś szczególne podstawy pod program etyczny, który był nauczany w Kościołach Reformowanych jemu współczesnych, jak i w wiekach późniejszych? Sprawdźmy...




Etyka Kalwina


Nauczanie etyczne Kalwina, w najbardziej ogólnym rozumieniu, odpowiada dwojgu wymagań:
1. nie minimalizowaniu dramatycznego charakteru ludzkiej egzystencji, poddanej grzechowi i śmierci
2. wytłumaczeniu wszystkich moralnych konsekwencji moralnych wiary, rozumianej jako odrodzenie odpowiedzialności istoty ludzkiej.
Tracąc poznanie Boga, człowiek zatraca sam siebie i nie może dokonać nic innego, jak tylko zamknąć się w swoich iluzjach i pragnieniach (por. Institutio II, 1, 9).


U fundamentów odpowiedzialności moralnej znajduje się Opatrzność Boża.


Człowiek nie jest pozbawiony, jak twierdzi Kalwin, „pewnej godności”, ale tylko wiara, owoc łaski Bożej, może przydać człowiekowi całą jego wartość. Jeżeli Bóg sam, przez Słowo zawarte w Piśmie Świętym, nie objawi człowiekowi jego prawdziwego powołania, człowiek błądzi w niepewności lub – gorzej – w iluzji bałwochwalczej wiedzy.
To, co pozostało w człowieku naturalnym z pierwotnego „nasienia religijności”, jest uczynione nieproduktywnym przez grzech. Nie zmienia tego fakt, że człowiek nie jest obca kwestia dobra i zła oraz że pozostały w nim pewne cechy, który dowodzą, że jest „zwierzęciem rozumnym” i że różni się od innych stworzeń, ponieważ jest obdarzony inteligencją (por. Institutio II,2).
Jego dary naturalne, pomimo że skażone ich złym używaniem, nie zanikły.


W tym, co dotyczy porządku społecznego i politycznego, „sztuk tak mechanicznych jak i wolnych”, inteligencja ludzka jest zdolna do pracowania pożytecznie dla zbudowania rozumnego porządku świata.
Istnieje zatem etyka naturalna, wynikająca z działania Opatrzności Boga, który nie opuszcza swojego stworzenia.


Wierzyć w Boga Stworzyciela, to wierzyć, że On troszczy się o swoje stworzenie, wspierając je, żywiąc i troszcząc się o nie.
Świat nie jest owocem przypadku, ale wyrazem woli i zamysłu Bożego; dzięki temu posiada on fundamentalny wymiar pozytywny.
Ochrona Boża wyrywa go z absurdu i nonsensu, w samym sercu cierpienia i śmierci.


Nauczanie to (o wierze w Opatrzność Bożą) poddane egzaminowi życia, które wydaje się ją tak często poddawać w wątpliwość, opiera się na pewności sprawiedliwości Bożej (por. Kalwin, 75 kazanie o księdze Hioba).


Wiemy, że Bóg działa ze sprawiedliwością, ale sposób, w jaki to czyni, pozostaje dla nas ukryty.
Wiara ta w sprawidliwość Bożą i Jego Opatrzność, daleka od leniwego fatalizmu, jest dla Kalwina pełnym mocy wezwaniem do odpowiedzialności etycznej: „Ten, który dał granice naszemu życiu, powierzył nam także troskę o nie i dał nam środki do jego zachowania” (Institutio I, 17, 4).
Te środki to nasz rozum, uważny na rozpoznanie w rzeczywistości wezwania mądrości Bożej, ale w połączeniu ze skromnością, która ma ograniczać nasze pretensje, w świadomości, że ostateczna wiedza należy wyłącznie do Boga.
Dlatego jest koniecznym dbać i troszczyć się o te środki ludzkie, krórymi dysponujemy.
Takie rozumienie rzeczy prowadzi także do widzenia w drugim człowieku instrumentu Opatrzności, tego, który może być narzędziem dobroci Boga.


Opatrzność jest fundamentem etyki, ponieważ gwarantuje, że istnieje obietnica związana z egzystencją ludzką; etyka jest zatem rozumiana jako odpowiedź – świadoma lub nie – istoty ludzkiej na tę obietnicą.


Dlaczego wiara w Opatrzność gwarantuje nadzieję?
Ponieważ nie zależy ona od emocji, które budzą w nas zmienne okoliczności życia, ale związana jest z pewnością, że Bóg nie opuszcza swoich stworzeń, ale prowadzi je tam, gdzie zechce, zgodnie ze swoją sprawiedliwością.
Jeżeli (zgodnie ze słowem Pawła w Rz 8:28) wszystko służy ku dobremu tych, którzy kochają Boga, wierzący może zawsze, niezależnie od okoliczności, znaleźć potwierdzenie pozytywnego wymiaru swojego istnienia.
Dzięki temu, umocniona tą gwarancją istota ludzka może działać dzięki swej inteligencji i woli; angażować się w sposób odpowiedzialny ku staniu się partnerem aktywnie działającej łaski Bożej.


Taki jest program etyczny Kalwina: działać w pełnej odpowiedzialności, jakby wszystko od nas zależało, wiedząc jednak, że ostatecznie wszystko zależy Boga, od Jego Opatrzności.
Etyka istnieje, ponieważ istnieje Opatrzność Boża.
Niemniej, oddana samej sobie, tzn. wyłącznie światłu naturalnego rozumu, moralność jest pusta, kręci się wkoło niej samej.
Moralność naturalna syci się iluzją co do możliwości, zdolności ludzkich do ostatecznego rozpoznania dobra.
Ludzie mylą się, kiedy wierzą, „że zarówno cnoty, jak i wady są poddane naszej mocy”, a rozum sam wystarczy do dobrego nas prowadzenia i ukazywania tego, co jest dobre do uczynienia (por. Institutio II 2,3).
Grzech usypia, jest jak środek anestezyjny dla możliwości, potencjału moralności naturalnej.
Grzech odwraca kierunki działania tak rozumianej moralności od jej prawdziwych celów, aby ją oddać w służbę egoizmowi i pysze ludzkiej.
Zatem, jeśli moralność naturalna podtrzymuje pozór porządku, objawia ona także niezdolność do przywrócenia w człowieku pełnego wykonywania jego odpowiedzialności.
Jedynie Słowo Boże może nas w tej kwestii obdarzyć prawdziwym światłem.


Walory i trudności etyki Kalwina.


Pytanie, które rodzi się podczas powierzchownej lektury dzieł Kalwina jest rodzaju: czy jest możliwym konstruowanie etyki chrześcijańskiej, opierając jej fundamenty o ideę Opatrzności Bożej.
Jeżeli Bóg prowadzi wszystko, włączywszy w to wolę ludzką, jak usprawiedliwić i rozbudować etykę, która nie może mieć innego sensu, jak tylko związanego z wolnością istoty ludzkiej?
Bez wolności brak odpowiedzialności, a bez odpowiedzialności człowiek nie jest niczym, jak tylko zabawką w rękach Boga, którego arbitralność nie wymaga żadnego usprawiedliwienia.
Więcej, zgorszenie wręcz wzrasta, kiedy znajdujemy w pismach Kalwina tezy, że nawet źli są konieczni i chciani przez Opatrzność, ponieważ służą ostatecznie celowi, który Bóg zamierzył i realizuje; i to nie dlatego, że Bóg korygowałby nadmiarem dobra ich zło, ale że ich zło także jest przewidziane i wpisane w zamiar Boży... Przy całej ich pełnej odpowiedzialności za zło, którego dokonują, Bóg używa ich, aby służyli Jego chwale.
Jest to straszliwa logika systemu, który, aby usprawiedliwić Boga, czyni  Go odrażającym...
Wszechmoc Boga, tajemnicza i zakryta, wydaje się dominować nad Jego miłością.
Czy zatem, w tej sytuacji, jedyną odpowiedzialnością człowieka byłoby zaakceptować to, co mu się przydarza i poddać się temu, jakby woli Boga samego?


Uspokójmy nasze emocje. Wyżej opisane ryzyko Kalwin dostrzegł i chcąc mu się oprzeć rozwinął i wyakcentował znaczenie pojęcia „obietnica”.
To, o czym Opatrzność Boża zapewnia, to obietnica uczyniona człowiekowi, że może działać dzięki swej inteligencji i woli oświeconych przez Ducha Świętego i w ten sposób może odpowiedzieć na dar życia, którym został obdarzony.


Etyka w takim rozumieniu jest odpowiedzialnością, ponieważ jest ona odpowiedzią, odpowiedzią zbudowaną i opartą na Opatrzności Boga, który gwarantuje wierzącemu, że jego życie jest przedmiotem obietnicy, obietnicy, że może wziąć swoje życie we własne ręce, bez strachu o okoliczności, wydarzenia, z jakimi przyjdzie mu się konfrontować.
Zatem, poddać się woli Bożej, to usiłować rozpoznać w wydarzeniach życia te, które ukazują tę wolę, aby jej odpowiedzieć, z jednej strony z pokorą (gdyż nasze poznanie i wiedza są zawsze niepewne), a z drugiej strony z inteligencją, uciekając się do Prawa Bożego, które rozumiane w świetle Ewangelii będzie naszym przewodnikiem w tej pracy rozeznania.


A zatem słowem, które charakteryzuje etykę Kalwina – i to paradoksalnie wbrew naszym wcześniejszym wątpliwościom –jest właśnie wyrażenie „odpowiedzialność”.
Proponuje on, szczególnie na stronach swojego dzieła Institutio, prawdziwą metodę duchową i moralną, zdolną pomóc wierzącemu odpowiedzieć na wezwanie Słowa Bożego, a także stopniowo wejść w cały wymiar istnienia chrześcijańskiego, czyli pełni istnienia ludzkiego.
Ta troska pedagogiczna jest silnie wyakcentowana u Kalwina i tłumaczy po części wielki sukces jego pism.


Jeżeli Kalwin był przekonany, że łaska Boża daje wszystko, od momentu kiedy wiara przystanie do obietnicy Bożej, wiedział on także, jak wielkiej trzeba cierpliwości, aby dar ten wzbudził wszystkie te owoce duchowe i moralne, których jest nosicielem.
Rozeznanie i odpowiedzialność, te dwa terminy oznaczają klarowną świadomość siebie i darów Bożych.
Aby postępować w życiu chrześcijańskim, trzeba odrzucić wszelką pychę, wszelką pretensję, ponieważ grzech jest zawsze obecny, aby w nas wzbudzić wątpliwość co do łaskawości i wielkości Boga.
Nie wolno jednak zapomnieć, że nienawiść grzechu ma zawsze iść w parze z miłością sprawiedliwości Bożej.


Kalwin nie chce nam pozostawić żadnej iluzji, co do naszych zdolności duchowych, ale czyni to po to, abyśmy tym samym mocniej przejęli się cudownością darów Bożych.
To Bóg, którego wielkość niweczy wszelką ambicję ludzką jest także tym, który w Jezusie Chrystusie objawił się jako kochający Ojciec, Stworzyciel pełen miłości i troski o swe stworzenia.


To podkreślenie odpowiedzialności stwarza napięcie w życiu duchowym i moralnym osoby ludzkiej.
Napięcie to przy klarownej świadomością siebie i faktów duchowych może przejść w niechęć do samego siebie, utratę nadziei dla siebie i dla innych, bądź też – odmiennie – zamknąć się w samoupodobaniu, które straciło wszelką samokrytykę.
W obu wypadkach etyka jest zapomniana, nie może zaistnieć.
Bo dlaczego mianoby nią się zajmować, skoro wszystko idzie źle, bądź odmiennie: wszystko rozwija się świetnie?
Według Kalwina jednak, takie napięcie może stać się produktywne, jeśli zrozumie się, że określa ono  (kwalifikuje) odpowiedzialność etyczną, nie pozwalając na pysznienie się sukcesami.
To wszystko prowadzi do praktyki, którą możemy nazwać umiarkowanym ascetyzmem Kalwina, który relatywizuje wartość dóbr, jak też walorów moralnych, w odniesieniu do pełni życia obiecanego w wieczności.
Ta relatywizacja nie jest jednakże pozbawieniem wartości, dewaloryzacją , ale konkretnym przełożeniem troski, by nie paść w przesadę ascetyczną, lekceważącą dary Boże.
Trzeba używać dóbr z wdzięcznością, jak i z umiarkowaniem, aby nie stać się ich niewolnikiem.
Te właśnie elementy - podkreśla Kalwin - życie tak Kościoła, jak i pojedynczych wierzących ma uczynić znanym i widzianym. Zarówno przez dyscyplinę, którą oni sami zaakceptowali, jak i przez odwagę w ich zaangażowaniach etycznych wobec władz politycznych, ekonomicznych lub kulturalnych.
Program ten, który Kalwin wdrażał z taką energią na miarę możliwości i sytuacji, zasługuje dzisiaj na uwagę, oczywiście bardziej skupiając się na jego duchu niż na literze.


W naszych współczesnych społeczeństwach, tak silnie zsekularyzowanych, Kościół ma wciąż tę samą misję:  wciąż najpierw mówić wiernym, ale w dalszej kolejności i całym społeczeństwom, że Ewangelia nie może istnieć bez Prawa, lub też mówiąc językiem współcześnie bardziej zrozumiałym, że prawa do nie mogą istnieć bez uznania obowiązków, lub jeszcze, że wolność nie może istnieć bez solidarności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz