poniedziałek, 12 września 2011

Relacja pomiędzy Chrystusem,

Czytając kolejne punkty Katechizmu Genewskiego poznajemy prawdziwą intencję Kalwina, gdy ten mówi nam o urzędzie Chrystusa.
Od początku chodzi o prawdziwy urząd, tzn. o dzieło, którego Jezus nie dokonał sam dla siebie, ale czyniąc je (i akceptując wszelką łaskę związaną z tym dziełem) dokonał go dla nas.
Wypełnił dzieło to dla nas, aby nas uczynić uczestnikami tego dzieła, aby być fontanną - źródłem, aby przekazać owoc swego dzieła swoim wiernym.

Wszystko to jest możliwe, ponieważ istnieje głęboka więź pomiędzy Chrystusem i tymi, którzy są Jego; pomiędzy „Głową” ciała  i jego „członkami”.
Przez Ducha Świętego Bóg daje i otrzymuje w Chrystusie (tzn. w Duchu Świętym odbywa się swoisty dialog Ojca z Synem).
Dzięki temu dialogowi my sami otrzymujemy jego owoc, jako ci, którzy w swoisty sposób są następni w łańcuchu tej wymiany.
Bóg w Duchu daje Synowi i otrzymuje od Syna, a następnie my otrzymujemy to, co jest dla nas witalnie niezbędne i wszystko w wyniku tego jest dokonane.
Nie mamy nic do „oddania” Chrystusowi za dzieło, w którego owocach uczestniczymy; nie ma pomiędzy Nim, a nami żadnego zobowiązania „kupieckiego”. W Nim wszystko jest dokonane - ostatecznie i w pełni.
Relacja z Nim nie jest także naszym dokonaniem; to Duch, który jest między Ojcem i Synem jednoczy nas z Bogiem, to Duch jest zasadą naszej jedności z Bogiem.

W Katechizmie Heidelberskim (w pytaniu 32) istnieje pewne rozszerzenie myśli, którą przedstawia tu Kalwin.
Heidelberg uczy: Na jakiej podstawie twierdzisz, że jesteś chrześcijaninem?
Na podstawie mojej wiary, dzięki której należę do Chrystusa, a to oznacza, że mam udział w Jego namaszczeniu, abym wyznawał Jego imię, z wdzięczności ofiarował Mu siebie samego jako żywą ofiarę, z grzechem i diabłem, a potem, w wieczności, razem z Chrystusem panował nad całym stworzeniem (Ew. wg Mateusza 10,32-33; Rzymian 12,1; 1 Piotra 2,9; Objawienie 3, 21).

Pomiędzy Katechizmem Heidelberskim a Kalwinem istnieje nie tyle różnica, lecz jakby nieco inny odcień znaczenia tego samego poglądu.
Kalwin ogranicza się do lapidarnego powiedzenia: otrzymujemy Ducha Świętego jako fontannę/źródło. Heidelberg dodaje, że to otrzymanie prowadzi do następstw, że akceptacja otrzymania, jej kontekst i następstwo są czymś aktywnym i aktywizującym.
Ponieważ chrześcijanin także otrzymał namaszczenie, uczestnicząc w tym, które należy do Chrystusa, namaszczenie to nie będzie dotyczyło tylko „otrzymania” ale także czynienia.
Chrześcijanin, wyznając imię Chrystusa  wypełnia urząd proroka.
Sam siebie ofiarowując na ofiarę powtarza urząd kapłana.
Walcząc w wolnym sumieniu z grzechem powtarza urząd króla.

Katechizm Heidelberski słusznie kładzie nacisk na te akty chrześcijańskie, ponieważ łaska nie ma za zadanie posadzić kogoś wygodnie  w fotelu, ale służy do nadania życiu ludzkiemu dużej dynamiki, poruszenia, puszczenia go w ruch.
Oczywiście, istnieje jasna różnica pomiędzy Chrystusem a tymi, którzy do Niego należą, ale urząd Chrystusa w jakiś sposób powtarza się w nich.
Otrzymanie Chrystusa jest stanięciem w sytuacji konieczności pójścia za Chrystusem.
Tu jednak ważna uwaga, by nie popaść w błąd: Pójście za Chrystusem nie jest równoważne z naśladowaniem Go (w znaczeniu bycia drugim Chrystusem)!
Pójście za Nim oznacza robić  coś po Nim, za Nim.
Naśladowanie oznaczałoby robić  coś jak On (tzn. z taką samą skutecznością).
Chrześcijanin nie może dokonać tego, co Chrystus dokonał przed nim.
Chrześcijanin nie zrobi nic, co miałoby dokładnie takie samo znaczenie, jak działanie, jak dzieło Chrystusa.
Życie chrześcijanina pozostanie zawsze życiem ludzkim, z całym jego bagażem.
Ale chrześcijanin-  idąc za Chrystusem - będzie żył „śladem” Chrystusa, jak mówi List Piotra (1 Piotra 2,21), z szeregiem związanych z tym konsekwencji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz