poniedziałek, 12 września 2011

Komentarz do tekstu Ewangelii wg św. Jana 6,51-59

Cytowane poniżej teksty biblijne pochodzą z Biblii tzw. warszawskiej (wyd. przez Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1994).

Tekst, do którego lektury chcemy wprowadzić i zachęcić, stanowi część większej całości logicznej, którą otwiera na początku rozdziału szóstego opowiadanie o „cudzie rozmnożenia chleba” i o chodzeniu po morzu (ww. 1-21).
W następstwie tych wydarzeń Jezus jest przedstawiony jako „Chleb życia (żywota)” (ww. 22-51), po czym następuje „nasz” tekst, a zamykają tę serię nauk praktyczne konsekwencje nauczania Jezusa wśród Jego słuchaczy: wiara wielu z uczniów zostanie wstrząśnięta na tyle silnie, że już nie będą chodzić z Nim i za Nim, porzucą Go (por. w.66). Jest to zatem sytuacja, moment nauczania dla wielu z nich decyzyjny.

Przyjrzyjmy się zatem uważniej wersetom tekstu proponowanego do rozważania:
w. 51 - Ja jestem przypomina tutaj słowa z Księgi Wyjścia 3,14.
Chlebem żywym : W języku greckim występuje tu rodzajnik, który podkreśla wagę stwierdzenia – nie ma żadnego innego, który byłby chlebem żywym.
Zstapił z nieba: podkreśla pochodzenie – Jezus pochodzi „z nieba”, co oznacza pochodzenie „z Boga”.
Żyć będzie na wieki: Jesteśmy włączeni w życie Boże. Bóg sam włączył się w nasze życie, wziął na siebie nasze życie, nasze problemy i bóle, aż do cierpienia za nas i śmierci (por. Filipian 2).
Obietnica ta uczyniona jest nam w sposób pełny, na zawsze, na wieki.
Życie, chciane dla nas przez Boga, jest życiem pełnym, począwszy od uzdrowienia relacji pomiędzy nami a Bogiem.

Jeśli kto spożywać będzie ten chleb...a chleb, który ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata: Tutaj, jak i w reszcie tekstu, uwaga na zwroty, które
mogą zmylić –nie ma tu oczywiście mowy o nawet przenośnym „kanibalizmie”!

Należałoby przetłumaczyć występujące tutaj słowo ciało przez zwrot, wyrażający rzeczywistość wcielenia w prawdziwe ciało oraz jednoczesną rzeczywistość społeczności, która w większości religii świata jest wyrażana w symbolice posiłku.
Rytuał przymierza Boga z Izraelem także zawiera te elementy, gdy jego finałem rytualnym jest posiłek paschalny.
W takim to kontekście należy rozumieć słowo ciało – nie jest to zwykły anatomiczny związek mięśni i kości...
Jeszcze jedna uwaga, wydająca się istotną: w wielu religiach istnieje rytuał, w którym jedzenie jest procesem złączenia się, zintegrowania z bóstwem, w imię którego dany rytuał jest praktykowany. Sens, który nadaje mu Jezus jest inny: nie stajemy się Bogiem w wyniku spożycia tego chleba-ciała. Nie chodzi tu także o pozostawanie Boga w nas, ale przesłaniem jest tutaj, że to my pozostajemy w Nim. Nie jest to rodzaj asymilacji Boga wraz ze zjedzonym posiłkiem, w sposób taki w jaki nasz organizm przyjmuje i przetwarza jedzenie, ale chodzi tu o bycie z Bogiem, przy Bogu, ponieważ to On przyszedł nas odnaleźć, w sytuacji naszego zatracenia.

w. 52 - Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia? Te spory istnieją także dzisiaj i dokładnie w tej samej kwestii... !
Musimy przyznać, że są one obecne począwszy od tekstów konfesyjnych różnych wyznań chrześcijańskich, dających często bardzo różne znaczenie Wieczerzy (Komunii, Eucharystii) Pańskiej. Spory te istnieją nie tylko – klasycznie - pomiędzy protestantami a katolikami (fakt, że tu spór ten jest najbardziej znany i ewidentny), ale także w samym świecie protestanckim, pomiędzy jego różnymi nurtami...
W naszym tekście godne jest zauważenia, że ze sporu rodzi się niezrozumienie; tutaj także podkreślone jest, że literalne rozumienie słów Jezusa nie pozwala słuchaczom dostrzec prawdziwy sens obrazu. W naszym tekście wyrażenia jak ciało i krew przede wszystkim przywołują stan, w jakim znajduje się ludzkość, którą Syn Boży przyjął, kiedy zstąpił z nieba, aby ją potem „podnieść” ze sobą.
Warto także postawić sobie pytanie: ileż to konfliktów codziennych rodzi się z niewłaściwego zrozumienia szeregu komunikatów, sporów wynikających z braku wsłuchania się i poszukiwania ich głębszego sensu, znaczenia często ukrytego przed uproszczonym i powierzchownym rozumieniem...

w. 53 - Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wersety 53-56 wydają się kłaść silny nacisk na „jedzenie” ciała, poprzedzone uroczystym amen, amen (tłumaczonym w języku polskim przez „zaprawdę”...).
Jeśli nie będziecie jedli: W tym fragmencie (wersetach 53-58), polski czasownik jeść jest
tłumaczeniem dwóch różnych słów greckich – potocznego czasownika phagô („jeść”) oraz trôgô („żuć, przeżuwać”), który bardziej kładzie nacisk na wysiłek związany z zaopatrzeniem w żywność, i który jest użyty tylko 6 razy w Nowym Testamencie, z czego 4 razy w naszym tekście; dwa inne to Ewangelia Jana 13,8 i Mateusza 24,38.

w. 54 – Kto spożywa ciało moje...
w. 55 – Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a moja krew jest prawdziwym napojem.
w. 56 – Kto spożywa ciało moje i pije moją krew.
Nie ma żadnego powodu, aby słowu spożywać nie przydać także metaforycznego rozumienia go przez „wierzyć”, tak jak to miało miejsce w poprzednich przemowach Jezusa (np. 6,49; 50; 51a).

We mnie mieszka, a Ja w nim: Wzajemność, ale nie pomiędzy dwoma równymi sobie; podobnie jak w Starym Testamencie przymierze z Bogiem nie jest aktem dwóch partnerów równych sobie.
Niezwykły to dar Boży, darmowy, ale... trudny do zaakceptowania, ponieważ ciągle (zwłaszcza ze względu na jego darmowość) doszukujemy się w nim pułapki...
Prawdą jest, że nasze życie, wręcz cały znany nam świat uczy nas i przestrzega, że za „darmowością” kryje się zazwyczaj jakaś niebezpieczna pułapka...
Istotnie, dla człowieka „nauczonego” doświadczenie świata słowa i życie Jezusa, będące ich potwierdzeniem, są niezwykle trudne do zaakceptowania.
Dar Boży, który życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa wyrażają i nas nim obdarzają, jest tak trudny do przyjęcie, bo jest...zbyt prosty, zbyt darmowy...
W takim szeregu ludzkich niepokojów znajdujemy także zachętę do głoszenia centralnego tematu myśli Pawła Apostoła, którą wyraża w swoich listach do Rzymian i Galatów, będącego także tematem, który Reformacja podjęła z całą mocą – darmowości zbawienia.

w. 57 – Jak mię posłał Ojciec, który żyje: Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba jest Bogiem żywych, nie Bogiem umarłych (por. Ewangelia Mateusza 22,32).
w. 58 – Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki.
Tekst odnosi się w tym punkcie do faktu biblijnego, gdy co do manny, cudu przypisywanego Mojżeszowi, Pan wypowiedział się (Pwt 8,3):
człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć będzie wszystkim, co wychodzi z ust Pana.
Warto podkreślić bliskość tematyczną słów usta, słowo, jeść...
Co jest zatem naprawdę tym ciałem, które daje nam do jedzenia Jezus? Czy nie jest to Słowo, które trzeba „przeżuwać” w sposób stały, ciągle i bez ustanku? Tu także warto przypomnieć obraz księgi, którą Bóg daje do zjedzenia Ezechielowi (2,8 i nast.).

Istotnie, ciałem, które Jezus każe nam spożywać (a do której to symboliki odnosi się także Wieczerza Pańska) jest w pierwszym rzędzie Słowo.
Czytać Słowo Boże, to czytać także o życiu Jezusa; to starać się, aby Słowo było naszym pokarmem duchowym, medytować je bez ustanku, bez osłabiania jego mocy, ponieważ to w nim znajdujemy życie prawdziwe, życie w pełni...
Ludzkość Jezusa Chrystusa ma wartość kapitalną, ponieważ to w niej ukazuje się Boża wola, wola Tego, który chce być widzialny w słowach i dziełach poprzez tego, którego posłał.

A zatem, tekst Ewangelii Jana zachęca nas do stanięcia w postawie tego, który czeka i słucha.
Czekać, słuchać, nasłuchiwać, przygotowywać się na przyjęcie tego chleba, który prawdziwie żywi – oto do czego prowadzi rozumienie tekstu Janowego.


To przygotowanie się na przyjęcie obecności Tego, który daje odpoczynek, który czyni lekkim nasze jarzmo, który odnawia naszą nadzieję.
To także przyjęcie postawy tego, który wie, że jest niezdolny sam z siebie zasłużyć się czymkolwiek przed Bogiem, ale który wie, że Bóg sam zaprasza go do siebie, do bliskości z Nim, aby tam znaleźć wybaczenie, łaskę i życie w pełni.
Mniej nerwowości, ale więcej sensu, oto co nam obiecuje Ojciec przez swojego Syna, Jezusa.

Jezus sam deklaruje pozostanie przy nas, abyśmy mogli przebywać z Nim i odnaleźć prawdziwy wypoczynek, prawdziwe źródło wzmocnienia, prawdziwe pożywienie, które daje siłę na dzisiaj i na jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz