poniedziałek, 12 września 2011

Komentarz do Ewangelii według Świętego Łukasza, rozdział 15, wersety 1-32.

Proponuję skoncentrować przez chwile uwagę na wersetach 6, 9 i 32:
Weselcie się ze mną, gdyż odnalazłem moją zgubioną owcę!
Weselcie się ze mną, gdyż znalazłam drachmę, którą zgubiłam.
Należało zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się.


1. Spróbujmy podzielić się czymś, co wydaje się pewnym odkryciem w lekturze tych 3 przypowieści. 

A. Od zawsze niejako, uważa się i naucza się, że mają one ten sam temat.
a. Od dawna nadawało się im tytuły: zagubionej owcy, zagubionej drachmy, czy syna marnotrawnego.
b. Od kilkudziesięciu lat stara się nadać im tytuły o charakterze bardziej pozytywnym: odnalezionej owcy, odnalezionej drachmy, odnalezionego syna...
I podkreśla się łączność pomiędzy trzema opowiadaniami, którą jest radość ze zmiany, z odwrócenia negatywnych skutków tego, co miało miejsce w przeszłości. 

B. To, co wydaje się nowym (co oczywiście może być dla jednych nowym, a dla innych oczywistym), to świadomość, że w tych trzech przypadkach powinno się raczej mówić nie o czymś, co dzieje się poza Kościołem, ale pośród ludzi w Kościele.
a. Owca jest 1 ze 100, które stanowiły stado owego pasterza;
b. Moneta utracona stanowi 10% sumy posiadanej przez tę niewiastę;
c. Syn marnotrawny nie jest kimś obcym, ale dzieckiem tamtej rodziny.

C. Te trzy przypowieści mówią o ludziach, którzy stanowili część Kościoła, ale którzy z niego wyszli, odeszli...

Potraktujmy zatem to rozważanie, jako kazanie w kierunku pustych ławek, które być może mamy w naszych kościołach. Oczywiście, tekst głosimy tym, którzy są w albo przed ławkami; tym, którzy są wierni ich wyborom i wierze... 

Ale jednocześnie zastanawiamy się i zachęcamy do zastanowienia: gdzie podziali się ci chrześcijanie z pustych ławek? I dlaczego? I jak ich do nich przyprowadzić ?

Tekst ten nie mówi o misji ewangelizacji niewierzących (przynajmniej w sensie najściślej rozumianym), ale wobec tych, których możemy nazwać „chrześcijanami socjologicznymi” (cokolwiek termin ten miałby oznaczać...).


2. I pierwsze pytanie : dlaczego ich już tam nie ma? Przyjrzyjmy się tym trzem wydarzeniom.

A. Nie mówimy oczywiście o tych, którzy zmarli, ani też o osobach, którym wiek, choroba fizyczna lub psychiczna bezradność nie pozwalają już znaleźć się w ławkach kościelnych. 
Nie mówimy także o tych, którzy są w sposób jasny i uświadomiony niewierzącymi, czy o ludziach (jak niektórzy z nich twierdzą!), którzy „stracili wiarę”.
Mówimy o tych, którzy powinni być w tych pustych ławkach, aby szukać każdego tygodnia wzmocnienia, pożywienia duchowego na kolejny tydzień ciężkiego, codziennego życia.
a. Owca być może poszła szukać bardziej smakowitego (według jej opinii) pożywienia, niż to, które jest proponowane reszcie stada. I to jest prawdziwym dramatem, bo odeszła od tych, którzy mogli być jej wsparciem i ochroną, odeszła w samotność...
Odeszła… i jest zbyt słaba, aby sama mogła wrócić do stada, trzeba ją wesprzeć, pomóc wrócić do społeczności, wspólnoty...
b. Moneta zgubiona (pamiętajmy – 10% całości pieniędzy w domu) niesie na sobie cechę tych rzeczy, z których straty zbyt łatwo rozgrzeszamy się, przypisując stratę nie naszej bezpośredniej odpowiedzialności, ale niechcianemu nieporządkowi, czy nieuwadze...
Została ona zapomniana, zagubiona, zlekceważona?
Lub – wręcz odwrotnie – ukryta, zachowana „na wszelki wypadek”.
Taki rodzaj skarbu oszczędności, ale jednocześnie będąc nieużyteczna, jak ten jeden zakopany talent w innej przypowieści biblijnej (por. Mateusza 25)?
A może jej zagubienie jest efektem naszych zwyczajów, tradycji, ciasnoty (moralnej lub duchowej)?  


c. A syn? Dlaczego odszedł? Może dlatego (słuszne to lub nie) ponieważ odnalazł dom nie do życia?
Jak owca – znalazł jeszcze gorsze gdzie indziej...
Niemniej, odmiennie od owcy, sam wrócił, z własnej decyzji.
Oczywiście, nie wiemy nic o tym, co działo się z utraconą monetą, może po prostu czekała na odkurzenie Domu Bożego?...

B. Być może zatem, w tym miejscu, gdzie gromadzimy się zwyczajowo na nasze spotkania, należałoby nas samych nieco odkurzyć, żeby zrobić miejsce tym, którzy opuścili ich ławki?
Nie, przecież to ich wina!
A jednak zaangażowanie niewiasty w porządki, szukającej swojej drachmy, czy bardzo nie-braterskie zachowanie starszego brata, czy oba te elementy nie sugerują nam, że nie wszystko dzieje się najlepiej w tym domu, w tej rodzinie, którą jest przecież Kościół?
 


3. Zauważyliśmy już, że Łukasz 15 zwraca się do ludzi w Kościele. Następnie zadaliśmy sobie pytanie dlaczego ławki są puste i nawet zdobyliśmy się na odwagę rozważenia, że być może stało się to w jakimś stopniu za naszym udziałem (aktywnym lub pasywnym).
Teraz, warto sobie uświadomić zaskakującą matematykę tekstu Łukasza, który wskazuje na rosnące poczucie straty, wraz z postępowaniem opowiadania.

A. Dla owcy (stada) – ryzyko straty wynosi 1%.
Dla monety (wobec reszty pieniędzy) – ryzyko straty wyniesie 10%.
Natomiast dla syna utraconego – wynosi ono już 50%! 

B. Jakie jednak ryzyko podejmie zatem odpowiedzialny za całość przedstawianej sytuacji, jakie działania będą odpowiadały zwiększonemu poczuciu straty?
a. Jeśli chodzi o owcę, to pasterz będzie szukał utraconej owcy, wystawiając na ryzyko 99% stada, pozostawiając je bez opieki na pustyni. To ważne dla podkreślenia miłości wobec tych, którzy pozostawili puste ławki, ale jednocześnie wielkie zaufanie (czy aby nie nadmierne?) wobec tych, którzy w ławkach tych pozostają.
b. Jeśli chodzi o monetę, to jest to wielkie sprzątanie. Nie można sobie pozwolić na utratę 10% stanu posiadania. Tekst Ewangelii nie mówi, co niewiasta zrobi z pozostałą 90-procentową częścią swojego majątku, na czas swojego poszukiwania i porządków. Możemy tylko mieć nadzieję, że zadba o to, by i ta część nie uległa zagubieniu, zapomnieniu, pokryciu kurzem.
Oczywiście, jest rzeczą jasną, że podczas zamiatania pozostałe pieniądze nie są potrzebne, chyba że posłużyły (ich niewielka oczywiście część) do zakupu miotły, czy jakichś innych przedmiotów, mających posłużyć do porządkowania, poszukiwania.
c. Syn marnotrawny natomiast?
To, co może najbardziej zadziwiać, to fakt, że jego ojciec nie robi nic, tylko oczekuje go.
Nie wyrusza na jego poszukiwanie, jak miało to np. miejsce w przypadku pasterza.
Nie organizuje też wielkich porządków, jak owa niewiasta.
On po prostu czeka. Jakby rolą ojca było po prostu mieć nadzieję i być gotowym na przyjęcie zagubionego syna.
To, co robi starszy syn, to pozostawanie w domu bez żadnej troski o swojego zagubionego brata. Tak, jak czasem dzieje się w naszych Kościołach, kiedy nie mamy ochoty troszczyć się o tych, których miejsca są (stały się) puste.
Ten syn, nie ma nadziei na nic już, a wręcz jego pierwszą reakcją będzie chęć odrzucenia brata, który powraca, chęć potraktowania go jak intruza, jak obcego, jak nieczystego, który żył z kobietami złych obyczajów, ze świniami, jak ducha kogoś dawno umarłego.
Dla starszego brata ryzyko jest jedno – że jego zagubiony brat powróci!...

C. A zatem, nie, to nie prawda: tekst, który rozważamy, 3 przypowieści Łukasza, nie jest kazaniem do nieobecnych, kazaniem do pustych ławek.
Jest to rozważanie à propos pustych ławek, skierowane do tych, którzy zapełniają ławki, są w Kościele.
Taka jest zresztą zaznaczona przez samego Jezusa intencja opowiadania...


4. Co zatem robić ? 

A. Zawsze - w historii rodzaju ludzkiego - było wielu takich, którzy podejmowali różne (i często obiektywnie naganne) wybory życiowe. Nie można nawet niejednokrotnie zanalizować istoty, motywacji podejmowanych przez nich wyborów.
Niewiele podobnie i tekst 15 rozdziału Łukasza powie nam o najgłębszych „motywacjach” owcy, monety, czy syna.
Oni po prostu zaginęli lub ktoś doprowadził do ich zaginięcia.
Wszystko, czy najistotniejsze co chce nam powiedzieć Jezus, to to, że ci, którzy zaginęli (czy zostali zagubieni) chcą (mają prawo? powinni?) spotkać i usłyszeć Jezusa.
Tekst mówi także kolejną rzecz niezwykle istotną, że niektórzy „porządni” wierzący będą szemrać przeciwko temu przyjęciu, które zaginionym gotuje Jezus.
Dlatego też tym ostatnim Jezus podpowiada, podkreśla radość z odzyskania utraconego.
Nie chodzi tu o aprobatę jakiegoś nagannego zachowania; nagannego zachowania tego, który zaginął, ale także zachowania tego, który mógł przyczynić się z różnych powodów do zaginięcia.
Nie, chodzi tu o podkreślenie ważności radości w sytuacji, w której trzeba zakrzyknąć za Jezusem: to co było zagubione – odnalazło się! Radujcie się.
I trzeba, jak powie to ojciec syna marnotrawnego swojemu drugiemu synowi: ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. 

B. Co zatem możemy robić bracia ? To to samo pytanie, jakie stawia sobie Kościół w Dziejach Apostolskich 2,37.

a. Są w naszych wspólnotach ci, którzy ruszają na poszukiwanie „oddalonych”. Są pośród nich ci, którzy robią to w sposób delikatny, dyskretny, ale odważny, nie bacząc na miejsce, czasem bardzo trudne, w jakim trzeba szukać zagubionych. I niejednokrotnie doprowadzają oni, równie dyskretnie, tych którzy gdzieś się oddalili. Trzeba wzmacniać tych, którzy podejmują takie wysiłki, pomagać im szukać rozwiązań, metod, ale przede wszystkim zachęcać – nie przestawajcie!
b. Są także pośród nas tacy, którzy chcą robić porządki (jak owa niewiasta w swoim domu) w Kościele. Niektórzy chcą je robić, wręcz ryzykując rozbicie tego, co jeszcze istnieje, czy nawet rozbicie wszystkiego - w imię „porządków”.
Są jednak fortunnie i tacy, którzy robią to z miłością, miłując z delikatnością. Zobaczcie jak się miłują – mówiono o pierwszych chrześcijanach... A zatem porządki są niezbędne, są konieczne, ale z miłością, która obroni przed zniszczeniem, niezdrowym i niepotrzebnym napięciem, skutkującym jeszcze większym niż poprzednio „zagubieniem”.
c. A wreszcie trzecia kwestia – radość Ojca , który przyjmuje i wybacza. To przecież Bóg sam!
A smutek, czasem zazdrość (jak u starszego syna) wobec powracającego – to być może my sami?

Zadajmy zatem sobie samym pytanie: co zatem zrobimy, aby ławki nie były puste, ale żeby Ojciec dzielił swoją radość z odzyskanym?
Zadawajmy sobie samym i naszym wspólnotom ciągle to istotne pytanie: co zrobimy, jak pomożemy tym, których życia są zagubione, a którzy także są oczekiwani przez Ojca, Ojca radości i miłości?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz