poniedziałek, 12 września 2011

Jezus Chrystus Zbawiciel - imię tytuł, znaczenie?

Dla Kościoła pierwotnego samo wymówienie tych dwóch słów
„Jezus Chrystus" było pełne treści. Nie było to tylko wspomnienie samego imienia. Wraz z tym imieniem wszystko, cała jego treść było wypowiedziane...


Najstarsze wyznania wiary Kościoła zawierały tylko te trzy słowa: „Jezus Chrystus Pan". Dla nas jednak, współcześnie, samo wymówienie tych imion nie idzie w parze, w sposób naturalny, z ich rozumieniem. Potrzebujemy powtórnie nauczyć się w szkole Biblii, że imię nie jest jedynie imieniem (oznaczeniem osoby), ale jest samą rzeczywistością osoby.


W Starym Testamencie, to imię Boga (Yahveh) odróżnia go od innych bóstw, bóstw pogańskich.

I
mię, przez które Bóg się prezentuje, jest Jego objawieniem, dlatego też Mojżesz prosi, aby imię Boga było mu wyjawione.

Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku Chrystusa.


W Biblii,
tytuł który dotyczy danego człowieka (w Starym Testamencie: prorok, król, kapłan; w Nowym Testamencie: ewangelista, apostoł) jest samą istotą życia tego, który go nosi.

Istnieją określone obowiązki związane ze stanowiskiem, z byciem prorokiem, apostołem, królem, kapłanem, które następnie spadają na kogoś konkrentego, na konkretnego człowieka i jakby biorą go w posiadanie. W optyce biblijnej to nie obowiązek, czy stanowisko należą do człowieka, w taki sposób, że człowiek mógłby nimi dysponować tak, jak mu się to podoba. Ale to człowiek należy do jego obowiązku, do jego „stanowiska”. To człowiek został wybrany do objęcia go. Wybrany od początku, jeszcze przed jego urodzeniem. Człowiek został wybrany, aby nosić określony tytuł i aby dokonać to, co ten tytuł mówi.

I obowiązek ten jest trwały...


W imieniu Jezusa jest pełna realizacja tego biblijnego założenia, nie ma w Nim różnicy pomiędzy osobą i imieniem.

Kiedy mówi się o Zbawicielu, oczywistą wydaje się konieczność bycia zbawionym.

Kalwin postępuje jednak w swoim tłumaczeniu zgodnie z nieco inną, ciekawą logiką.

Nie mówi on, że Jezus jest Zbawicielem, ponieważ my wiemy, że mamy potrzebę bycia zbawionymi, ponieważ istnieje grzech, śmierć, rozpacz i tyle innych strasznych rzeczy. Kalwin nie ukazuje nam stanu naszej biedy, a potem Jezusa, który przychodzi do nas i którego nazywamy Zbawicielem, ponieważ takim my go rozpoznaliśmy.


Nie! Nim my sami uznaliśmy i rozpoznaliśmy, że potrzebujemy być zbawieni, On sam, Jezusu Chrystus, jest już Zbawicielem.

Zbawiciel jest nam dany, poprzedzając nasze ludzkie uznanie potrzeby bycia zbawionymi.

Nie musimy zatem odpowiadać na szereg pytań „egzaminacyjnych”: Czym jest ludzkość? Kim jesteśmy? Co myślimy o Chrystusie?

Możemy - i to całkowicie wystarczy - przyjąć i iść za świadectwem, który Bóg zawarł w istnieniu Zbawiciela.


To z J
ego imienia i dzięki Niemu uczymy się, akceptujemy Kim On Jest i kim my sami jesteśmy.

Porządek myślenia dla chrześcijanina, mającego nauczyć się, przyjąć najważniejsze dla niego prawdy nie jest zatem następujący: my, a potem Chrystus.

Nie, porządek właściwy, jak uczy Kalwin, jest ten właśnie: najpierw Chrystus, potem my!...


A zatem, cała tajemnica, cały cud Wcielenia daje się poznać, jest nam dany do poznania w tym imieniu: Jezus Chrystus - Zbawiciel.

Jesteśmy zbawieni w chwili, w której przyjmujemy, czynimy naszą świadomość, że mamy Zbawiciela i w ten sposób odkrywamy, że musimy być zbawieni!

Chodzi tu o konkretny fakt istnienia Kogoś, nie o jakąś ogólną ideę (nawet najbardziej budującą).

Nie chodzi tu nawet o jakąś „religię”, w jakiej ludzkość miałaby odnaleźć wszystkie swoje troski i iluzje.

Wydarzyło się coś konkretnego, ale dzieje się także nadal w i dzięki osobie Tego, który nosi imię Zbawiciela – w Jezusie Chrystusie.


Wiara w imię Jezusa nie może zatem być jakąś ogólną znajomością relacji między Bogiem i człowiekiem, ale jest bezpośrednią relacją między człowiekiem wierzącym i osobą Tego, który nosi imię zbawiciela.

Wiara będzie dla człowieka akceptacją faktu, który dokonał się w tej jedynej osobie Zbawiciela.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz