poniedziałek, 12 września 2011

Bóg Wszechmogący – Bóg Ojciec.

        Kalwin w swoim podziale Apostolskiego Wyznania Wiary nie jest i nie stara się być innowatorem: idzie za przykładem klasycznej scholastycznej metody podziału na cztery części.

To natomiast, co uderza i może nieco niektórych zaskakiwać, to brak wysiłku zdefiniowania kim jest Bóg.

Dopiero w momencie, w którym czuje się niejako „przymuszonym” przez tok prowadzonego rozumowania, Kalwin mówi o Bogu, ale robi to od razu w kontekście Trójcy Świętej.

To, co wyraźnie przebija z całości, to fakt, że unika uprawiania jakiejś abstrakcyjnej nauki, rozważań czysto teoretycznych o Bogu...

To dopiero później, w wieku XVII teologowie protestanccy będą uprawiać rozważania na temat esencji Bożej, Jego cech itp...

Dla Kalwina wszystkie „cechy” Boga mogą być nazwane, określone wyłącznie w ramach Jego Trój-jedyności i objawienia w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, jakie ona zawiera.  



Biblia, Kalwin i Wyznania wiary Reformacji mówią o Bogu w sposób realistyczny.

Jeżeli nazywamy Boga Ojcem, to robimy to dlatego, że jest On Ojcem w sposób realny.

Należy podkreślić, że relacja pomiędzy ojcostwem Boga i ojcostwem ludzkim ma szególny charakter: to nie dlatego, że wiemy – z ludzkiego doświadczenia - co oznacza być ojcem (w relacji syn-ojciec, czy ojciec-syn), możemy nazywać Boga Ojcem.

Ma tu miejsce zjawisko odwrotne, ponieważ poznając ojcostwo Boga rozumiemy w dalszej kolejności czym właściwie jest (i jakie być powinno) ojcostwo ludzkie.

Prawda Boża poprzedza i buduje prawdę ludzką..

List do Efezjan 3,14-15 mówi: Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi...



To przede wszystkim wobec Jezusa Chrystusa Bóg jest Ojcem. Jest On Ojcem sam w sobie, a Jezus Chrystus jest Jego Synem wiecznym.

Kiedy Bóg mówi, wyraża się w sposób adekwatny: pomiędzy Bogiem i Słowem, które wypowiada, nie ma różnicy.

Dlatego też Jezus Chrystus, który jest Słowem wiecznym, który jest bytem zrodzonym przedwiecznie z Boga, a który został objawiony światu zawiera i objawia prawdę o Bogu Ojcu.

Syn jest Bogiem, jak Jego Ojciec, ale też jest On człowiekiem, jak my, z nami, pomiędzy nami; jest człowiekiem pomiędzy ludźmi.

Podobnie jak Bóg jest Ojcem w stosunku do Jezusa Chrystusa, tak my jesteśmy ludźmi w stosunku do Jezusa Chrystusa.

A zatem, Bóg jest Ojcem, ponieważ ma On Syna, a my możemy być dziećmi Bożymi, ponieważ ten Syn znajduje się, przyjmuje nasze miejsce przed Nim, przed Ojcem.

Nazywanie Boga Ojcem przez wierzącego chrześcijanina nie jest zatem aktem zarozumialstwa, nie jest to też jakaś forma specyficznej religijnej odwagi, nie jest to akt entuzjazmu religijnego, ani jakiś pusty sentymentalizm.

Jest to najprościej mówiąc akt głebokiego, prawdziwego szacunku.

Katechizm Hedidelberski wyraża tę samą prawdę, w podobny sposób, w Pytaniu 26:

„Jak rozumiesz słowa: Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi? Słowami tymi wyrażam wiarę w to, że wieczny Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa (...) jest moim Ojcem i moim Bogiem dzięki miłości, jaką ma dla Syna swego, Jezusa Chrystusa”.



Podkreślmy zatem jeszcze raz w sposób wyraźny: Bóg jest moim Ojcem nie dlatego, że jest Wszechmocny. On jest Ojcem już sam w sobie. Ale jest też jak Ojciec, który efektywnie jest Wszechmocny; jest jak Ojciec, który stworzył wszystkie rzeczy.

Podkreślenie obu tycg faktów, „cech” Boga: Jego wszechmoc i ojcostwo w tym samym czasie, i ściśle ze sobą zwiazane, są elementami niezwykle ważnymi w naszym nauczaniu chrześcijańskim i głoszeniu Słowa.

Pamiętajmy: Bóg Wszechmocny jest Ojcem sam z siebie i ponad wszystko.



Zauważmy także jeszcze jeden element w omawianym przez nas fragmencie katechizmu genewskiego: Kalwin mówi o wszechmocy Boga, ale dopiero po tym, jak mówił o Jego ojcostwie.

Oznacza to, że teolog chce położyć akcent na przyjęcie faktu, że wszechmoc Boga nie jest czymś abstrakcyjnym, jakąś ideą w stylu „Bóg może wszystko”, czyli zgodnie z pojęciem,  jakim nierzadko Go sobie opisujemy.

Przyjmując za poważne takie założenie o „Bogu mogącym wszystko” możemy łatwo popaść w pułapkę całej masy możliwych absudralnych pytań, np. czy Bog może kłamać, czynić zło itp...

Pytania o takim absurdalnym charakterze, związanym z takim uproszczonym do absurdu pojęciem o wszechmocy Bożej, rodzą się w sytuacji złego punktu wyjścia w rozważaniu Wszechmocy Boga. Wróćmy raz jeszcze do już wspomnianego założenia: wszechmoc Boża może być rozważana wyłącznie na podstawie jej wszechmocnego dokonania, jakie zostało nam objawione w Jezusie Chrystusie.

W Jezusie Chrystusie Bóg jest ukryty, ale jednocześnie się objawia. Takie jest pierwsze założenie Jego wszechmocy.  

Kontynuujmy:Bóg jest święty, nie pozwala – na podstawie swojej świętości - aby stworzenie istniało ponad i przed Nim. On sam jest tym, który może zniszczyć, przynieść śmierć, ale daje życie. Inny paradoks wszechmocy: karze, ale jest miłosierny...

Nawet Jego objawienie w Synu nie pozwala ludziom przejąć nad Nim kontroli – pozostaje On zawsze wolny w swoim wyborze.



W Jezusie Chrystusie, w Jego miłosiernym zamiarze, schodzi niejako z wieczności, jeszcze przed stworzeniem świata.

Niesie On na sobie wszystkie grzechy, wszystkie nieszczęścia i nawet samą śmierć. On cierpi w swoim Synu, ale też niosąc na sobie wszystkie nasze grzechy, uwielbia samego siebie.

Zwycięzca przez Krzyż – oto cała Jego wszechmoc!

W Jezusie Chrystusie, Bóg, który jest wolny, kocha swoje stworzenie.

Ten, który jest na wysokościach schodzi tak nisko, bez przestania bycia najwyższym władcą.

To także dowód (nie-abstrakcyjny) Jego wszechmocy.



Widzimy zatem: wszechmoc Boża nie jest czymś abstrakcyjnym, nie jest to jakaś najwyższa moc, władza sama w sobie, jakieś szalone i fałszywe pojęcie.

Ale jest to działanie, istnienie,; jest to konkretne ukazanie się Jego wszechmocy w faktach.



Katechizm genewski podkreśla, że ma On niejako wszystko w swoich rękach. To także nie jest jakaś idea abstrakcyjna, ale wydarzenie. Wyrażenie „ręce Boga” nie jest oczywiście jakimś antropomorfizmem. Oznacza ono, że Bóg ma ludzki świat w swojej dyspozycji, rządzi nim i prowadzi go.

Jak jest prawdziwym Ojcem, w takim samym wymiarze jest prawdziwym władcą stworzenia.



Rzeczywiście – wszechmoc Boża jest prawdziwą wszechmocą. Nie musimy się obawiać, że obok Jego Królestwa – niejako równolegle i z taką samą mocą – miałyby istnieć także inne: diabła, nieszczącej namiętności, złości, złego prowadzenia się, złych myśli.

Oczywiście, te negatywne zjawiska istnieją, ale władcą ponad nimi wszystkimi jest Bóg sam jedyny.

Bóg nie pozostawia swojego świata samemu sobie. Nie pozostawia nas samych, ale - jak prawdziwy Ojciec – w sposób prawdziwy troszczy się o swoje stworzenie, o swoje dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz