poniedziałek, 12 września 2011

Bog Stworca - Opatrznosc Boza


Nie możemy poznać Boga w samej Jego istocie, ale Bóg daje się poznać nam w świecie stworzonym.

Aby jednak uniknąć poważnych błędów, należy tu dodać kilka wyjaśnień.

Na początek – świat, stworzenie, nie jest częścią Boga, jak przedstawiały to sobie (i nadal niektóre tak robią) różne religie, czy prądy teologiczne, nawet w samym chrześcijaństwie, zwłaszcza wcześniejszych wieków
(np. tzw. gnostycy).

Świat nie jest jakąś emanacją
, promieniowaniem Boga, ale jest powołanym do istnienia, jest czymś, co jest inną rzeczą niż Bóg; jest czymś „naprzeciw", wobec Boga.

Jeżeli świat byłby sam w sobie boski, to nie można byłoby powiedzieć, że Bóg kocha świat, bo oznaczałoby to, że Bóg kocha samego siebie, a zatem byłby On sam z i przed sobą.

Miłość, kochać
, oznacza relację dwóch istnień od siebie odmiennych.

Świat jest zatem rzeczywistością samą w sobie, dowodem miłosierdzia Boga, który akeptuje istnienie czegoś poza Nim samym.

Pomiędzy Bogiem i światem istnieje całkowita nierówność, ale w tej nierówności jest element wiążący – świat zależy od Boga.

To On podtrzymuje stworzenie i osądza
co jest dobre, a co jest złe. Nie ma zła „samego w sobie”, ale to Bóg osądza co jest złe, a co jest dobre. I grzech człowieka polega dokładnie na fakcie, że chciał on osądzać sam co jest dobrem, a co jest złem.

Kolejny element, to jakiej natury jest poznanie Boga, które dane nam jest
w świecie? Tu należy być szczególnie czujnym: nie ma dla człowieka możliwości poznania Boga w sposób „naturalny”, tzn. nie ma poznania Boga, które byłoby dane z istotą tego świata. Nie możemy powiedzieć: Bóg jest tu, w świecie, lub jest tam.

Ale to Bóg sam, w tym świecie, daje nam się poznać, zgodnie z Jego upodobaniem.

Możemy tu łatwo zauważyć ostrożność Kalwina, gdy ten mówi o tej formie poznania: świat świadczy o Bogu jedynie na tyle, na ile Bóg tego chce i tam, gdzie On tego chce.

To nie historia obojętnie jakiego ludu świadczy o Bogu, ale ludu Izraela.

To nie byle jaka księga mówi o Bogu, ale jest to Pismo Święte.

To nie byle jaki człowiek jest Jego
synem, ale jest nim Jezus Chrystus.

A jednak historia Izraela, Biblia i Jezus Chrystus stanowią część świata.


Wszystko to jednak na podstawie jego decyzji, decyzji konkretnej.

Świat jest zatem zwierciadłem, które odbija coś, co znajduje się gdzie indziej, i któr
e odbija tylko to, co Bóg chce i gdzie Bóg chce.

Nicejskie Wyznanie Wiary wyraża następujących słów
na określenie świata: „rzeczy widzialne i niewidzialne”. Możemy do tego dodać z pewną swobodą: idee i materia, duch i ciało, anioły i zwierzęta.

Istnieje zatem różnica między duchem i materią, ale nie ma żadnej wyższości ducha nad materią. Zarówno duch, jak i materia są stworzone przez Boga i odkupienie dotyczy zarówno jednego, jak i drugiego. Nie wyobrażajmy sobie zatem, że duch jest boski, ani też że materia nie jest powołana, tak jak i duch, do odkupienia. Wszystko, co jest związane z tym światem jest powołane do odkupienia. Duch i materia są złaczone w grzechu i łasce - nie dzielmy tego, co Bóg złączył.


Świat nie jest też stworzony jak jakaś maszyna, która raz uruchomiona działa sama, bez pomocy tego, który ją stworzył. Bóg bez ustanku podtrzymuje istnienie swojego stworzenia. Nie ma nic na tym świecie, co byłoby od Boga niezależne.

Jeżeli istnieje jakikolwiek porządek – pochodzi on od Boga.

Jeżeli istnieje zarówno przypadek jak i przeznaczenie – wszystko to jest pod władzą Bożą.

Nie ma jakiejkolwiek konieczności, akcji całkowicie niezależnej od Boga; nie ma wolności poza tą, która jest przyznana przez Boga (a On ją przyznaje z obfitością).

Nie ma przypadkowości, którą
nie dysponuje Bóg.

Porządek, który istnieje w świecie
, nie istnieje sam z siebie, tzn. jako samodzielny wobec Tego, który go stworzył.

Możemy powiedzieć, że Bóg rządzi i pozwala, aby były na świecie rzeczy zdterminowane i niezdterminowane.



Z naszego punktu widzenia (nas –
stworzeń) istnieją rzeczy „dobre” i „niedobre”. Ale pewność ojcowskiego zarządzania światem przez Boga uczy nas wdzięczności wobec Niego. Wdzięczności za wszystko co nam zsyła, ponieważ wszystkie rzeczy są pod Jego władzą.

Wszystko zatem, co nam zsyła, może być osądzane w odniesieniu do Jego ojcowskiej dobroci.

Kalwin nie tłumaczy pochodzenia zła. Wystarczy mu zauważyć
samo jego istnienie.

Wie jednak - i to p
odkreśla - że Bożemu „tak” stoi w opozycji jakieś „nie”. Ale nawet to zło Bóg trzyma na wodzy.

Wszystko, o czym mówimy wyżej, nie jest ja
kąś teorią, rzeczą do kontemplowania.

To wiara. To znaczy,
nie jakaś idea o Bogu, ale relacja z Bogiem działającym i którego działanie w Jezusie Chrystusie jest aktywne i budzi nasze zaufanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz